czwartek, 30 czerwca 2011

25 lat na świecie

Stało się. Oficjalnie skończyłam ćwierćwiecze.
Chyba powoli wkraczam w wiek, kiedy człowiek zaczyna się martwić tym, że przybywa mu lat. Albo przynajmniej już to mniej cieszy.
Urodziny to taki dzień dla mnie, w którym zdaję sobie sprawę z tego, że jest jeszcze parę osób na tym świecie, które o mnie pamiętają i że znaczę coś dla tego świata. Czasami odzywają się osoby, o których dawno już nie myślałam.
Zresztą podobne sytuacje mają miejsce w święta BN czy w Wielkanoc. To jest chyba jedyny plus tego wszystkiego, bo generalnie nie przepadam za świętami.

Z roku na rok coraz spokojniej obchodzę bądź co bądź swoje święto. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że jestem coraz starsza i coraz mniej mi się chce, czy jestem zmęczona bo praca, bo coś tam. Kilka lat wstecz urządzałam huczne imprezy, chodziłam ze znajomymi do klubów. A dzisiaj spędziłam ten dzień w domu, ze swoją drugą połową (nazwę go N. gdyż możliwe że będę jeszcze o nim wspominać, a chcę zachować jakieś resztki anonimowości).
Było spokojnie, bez szaleństw, bez picia wśród nieznajomych przy głośnej muzyce. I było cudownie :)

Wszystkiego najlepszego dla mnie!

wtorek, 28 czerwca 2011

Początek dnia może jednak być zaskakujący

Opłaca się jednak późno wstawać. Przynajmniej dzisiaj się opłacało.
Zaczynając od początku, jak zwykle wstałam dawno po alarmie budzika, i jak co dzień skończyło się na tym, że drogę do tramwaju pokonałam biegiem.
Dzięki mojemu niezawodnemu szczęściu, drzwi były zamknięte i miał mi właśnie przed nosem odjechać, ale ku mojemu zaskoczeniu miły pan motorniczy otworzył mi drzwi i zaprosił do tego swojego przedziału.
W sumie niby nic, ale jaką miałam frajdę. Nie dość że jechałam na gapę, to pierwszy raz z tak bliska widziałam te wszystkie przyciski, kółeczka i te inne coś, co sprawia że jakimś cudem tramwaj się trzyma na torach :)
Pan był bardzo gadatliwy, i co niezwykłe z takim uczuciem opowiadał o swojej pracy. Rzadko już  można spotkać kogoś, kto tak kocha swoją pracę. I to po 14stu latach.
Nie spodziewałam się, że droga do pracy może być taka inna. I że mogę w ciągu 15stu minut się tyle dowiedzieć o środku transportu, który codziennie mnie do tego kieratu zawozi :)
A skoro już o tym mowa, koniec przerwy na kawkę, jeszcze papierosek i wracam do pracy.

niedziela, 26 czerwca 2011

Uzależnienie nr 1

Wczoraj zaczęłam czytać "portier nosi garnitur od gabbany" Lauren Weisberger.
Zazwyczaj czytam kryminały i thrillery, ale w jakimś szale zakupów i wyprzedaży zakupiłam tą książkę, to po paru miesiącach leżenia na półce postanowiłam w końcu ją przeczytać. Zwłaszcza że już nie mam czego czytać, do wypłaty zostały mi jeszcze długie cztery dni, a do biblioteki nie mam kiedy zajrzeć.
Jestem uzależniona od książek. I od kupowania ich. Ubóstwiam klimat w empiku, chodzić od regału do regału i wybierać tą jedną jedyną, która mnie przeniesie w inny świat. Jak już pisałam, często jest to świat morderców, zabójstw.
To jak niektórzy pisarze krok po kroku tworzą coraz bardziej chorą, zawiłą zagadkę, odkrywają chore umysły, przedstawiają bohaterów pod względem psychologicznym, a potem potrafią to wszystko odkręcić, dobrnąć do sedna i wszystko rozwiązać. Dla mnie jest to wspaniałe.

Także mimo że "portier..." różni się od moich dotychczasowych lektur, z przyjemnością się to czyta. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mają lekkie pióro, a autorka je z pewnością ma.
Przy okazji miło jest się oderwać trochę od rzeczywistości.

sobota, 25 czerwca 2011

Oto jestem

Dlaczego postanowiłam pisać bloga?
Wbrew pozorom mam wiele myśli w głowie, które niekoniecznie powinny być wydobywane z moich ust, a nie mają żadnego miejsca gdzie mogłabym te myśli "wylać".
Mam garstkę przyjaciół, mam cudownego faceta, ale żadne z nich nie ma tyle pokładów cierpliwości by wysłuchiwać wszystkiego co mam do powiedzenia. Zresztą o wszystkim mówić nie można, prawda?
Co do mojego nicku, loginu jak kto woli, to tak mi się kojarzyło ze słowem agitacja. Czyli pobudzeniem, poruszeniem, etc. A że jestem pobudzona 20 godzin na dobę, to się trochę identyfikuję z tym wyrażeniem.

To tak w celu przedstawienia się. Jeżeli ktoś to w ogóle kiedyś przeczyta. Jeśli nie - to dla mnie. Potrzebowałam wstępu do czegoś nowego.