Wczoraj zaczęłam czytać "portier nosi garnitur od gabbany" Lauren Weisberger.
Zazwyczaj czytam kryminały i thrillery, ale w jakimś szale zakupów i wyprzedaży zakupiłam tą książkę, to po paru miesiącach leżenia na półce postanowiłam w końcu ją przeczytać. Zwłaszcza że już nie mam czego czytać, do wypłaty zostały mi jeszcze długie cztery dni, a do biblioteki nie mam kiedy zajrzeć.
Jestem uzależniona od książek. I od kupowania ich. Ubóstwiam klimat w empiku, chodzić od regału do regału i wybierać tą jedną jedyną, która mnie przeniesie w inny świat. Jak już pisałam, często jest to świat morderców, zabójstw.
To jak niektórzy pisarze krok po kroku tworzą coraz bardziej chorą, zawiłą zagadkę, odkrywają chore umysły, przedstawiają bohaterów pod względem psychologicznym, a potem potrafią to wszystko odkręcić, dobrnąć do sedna i wszystko rozwiązać. Dla mnie jest to wspaniałe.
Także mimo że "portier..." różni się od moich dotychczasowych lektur, z przyjemnością się to czyta. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mają lekkie pióro, a autorka je z pewnością ma.
Przy okazji miło jest się oderwać trochę od rzeczywistości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz